![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
|
absolutnie wstrzasajacy i wyraznie poruszajacy do zywego blog2011-12-18 01:02:11Powstanie (niech). Dobra. Chuj, rezurekcja. Bóg się rodzi, moc truchleje, panna młoda jak jagoda - jak to się znajomej mej zawsze myliło. Niby nie Wielkanoc, ale za to cicha. Nie wiem. Ten Ritalin mi tak zrobił. Jestem tera skoncentrowany jak Lenor czy też owocowy jakiś wsad. Serio. Napierdalam jak dziki wół. Nie mogię się oderwać od robienia różnych rzeczy. Tera na przykład - w Ryjo (tym brazylijskiem) przebywam, tu kolibry, kurwa żółwie morskie, makaki, kokosy i Kopakabana, a ja co? A ja kurwa kurs analizy zespolonej i hipoteza Riemanna. I patrzę na tego blogu, i się za głowę łapię, że matko, jakież to urodziwe w swej zdupybezsensowności, metackliwości, niedojrzałości i pompy. Się czuję z jednej strony wykastrowan, a z drugiej jakby mi jaja większe wyrosły. Bo mózg mój nie jest teraz ABC ABCD AB ABC ABCD JKLM JK JKLM ZZZZZ ABC A AB JKLM tylko ABCDEFGHI JKLMN MNOPRST. Jak zarzucę 20 miligramów to nawet ABCDEFGHIJKLMNOPR. I z jednej strony to powoduje, że węże wywijaste myśli spod podpiździa lewej półkuli mojej mózgownicy wyskakują rzadziej jako ten Filip z konopii, więc jestem niby nudny i niby przewidywalny bardziej. Z drugiej jednak strony mogę światu powiedzieć, że kurwa ZROBIĘ ABCDEFGHIJKLMNOPR, a potem ROBIĘ ABCDEFGHIJKLMNOPR. I świat przeżywa orgazm, że ojejejejej, jak się zmienił, jak dorósł, jak dojrzał, jak wziął odpowiedzialność, jaki zaradny, jaki mądry, jaki utalentowany. Chuj. Dupa. Cycki. Pizda utalentowany. Ma więcej dopaminy w mózgu i tyle. Ten świat jest naprawdę pierdolnięty. I to coraz bardziej pierdolnięty. Dlaczego wszystko się standaryzuje? Żeby wszystko scentralizować. Dlaczego klucze w testach do polskiego? Żeby ludzie byli bardziej przewidywalni. Dlaczego ludzie mają być bardziej przewidywalni? Żeby się ich dało kontrolować. Robi się z nas roboty, proszę państwa. Drogowe. Drugowe, nawet, w mem przypadku. No ale co ja mogę? Nie brać i studiów nie skończyć, bo jak mi rzyg za wysoko podejdzie po przesłuchaniu co mój "kompetentny" pan "profesor" ma do powiedzenia na temat "muzyki", to zaś go opierdolę i z sali wyjdę, by nigdy nie wrócić? I dołączyć do grona hipisowskich alternatywnych jedzących rzodkiewkę i glebę astrologów którzy kierują się w życiu fusami i układem opiłek żelaza na kopule lokalnej cerkwi prawosławnej obserwowanym przez webcama? I że taki jestem ponad, że odrzucam, chuj, odrzucam, że cały świat uważa ludzi bez magistrów za debili? Pierdolę, trzy miechy jebane mi zostały tych popapranych kurwa studiów, a i tak kapitalizm się idzie jebać i cała struktura edukacji razem z nią i się otwierają niszowe alternatywne centra do których ściągają coraz bardziej kompetentni ludzie, to nie będzie tak źle. Narzeczony (tak, kurwa, narzeczony, bo się, kurwa, oświadczyłem) przyszedł, a nagi jest, to muszę przecież się zlitować nad niebogą. Dozo. skomentuj (2) 2011-06-30 20:05:04 Nowinka sensacja Zaczęłem bloga po angielsku. Jak mi ktoś tego, że chce tego, to ja mu wtedy tego. Najlepiej poprzez kliknięcie w tego i napisanie tam i powiadomienie mnie w ten sposób. skomentuj (2) 2011-02-12 12:27:39 Raguel Kim jesteś, Raguelu (bądź też Raguelo), co na moim FunTestu 24 punktów osiągłeśaś? Ujawnijże się, apeluję niniejszym, bo to wszak rzadkość niezwykła, taka synchronizacja... skomentuj (3) 2011-01-30 16:03:00 Jak się powiedziało Ludzie boją się być do siebie podobni. Ludzie mają błędne przekonanie, że nie można być jednocześnie odrębnym i wspólnym. Gdzieś w historii ludzkości nastąpił moment, w którym pojawiła się reprezentacja. Pojawiło się "jest" w sensie aktu, jako przypisanie. Ktoś odważył się powiedzieć "a jest b". A ktosia, który by powiedział, "masz rację, ale jednocześnie b jest a", zabrakło. Może nawet nie w historii ludzkości. Może w historii komplikacji materii. Może to był moment pojawienia się dymorfizmu płciowego. Moment, w którym Materia zdecydowała, że ma jeden Kierunek, i zignorowała fakt, że ma też drugi, tak samo ważny Kierunek. Myślę, że ten moment to biblijny grzech pierworodny. Konsekwencje tego wydarzenia były kosmiczne, i widzimy je niezwykle jaskrawo, w zachodnich społeczeństwach, jak i w samych sobie. Co jest lepsze/ważniejsze/większe/częstsze? "Porządek" czy "chaos"? "Inteligenci" czy "głupcy"? "Kultura" czy "natura"? "Ja" czy "oni"? "Anioł" czy "diabeł"? "Mężczyzna" czy "kobieta"? "Rozum" czy "serce"? "Działanie" czy "kontemplacja"? "Jawa" czy "sen"? "Miasto" czy "wieś"? "Przyszłość" czy "przeszłość"? Można mnożyć i mnożyć. Wszystko przesiąknięte jest energią typu "a jest b", podziałami i dystansowaniem się. Czy "porządek" może istnieć bez "chaos"? Czy "inteligenci" może istnieć bez "głupcy"? Czy "kultura" może istnieć bez "natura"? Czy "ja" może istnieć bez "oni"? Czy "anioł" może istnieć bez "diabeł"? Czy "mężczyzna" może istnieć bez "kobieta"? Czy "rozum" może istnieć bez "serce"? Czy "działanie" może istnieć bez "kontemplacja"? Czy "jawa" może istnieć bez "sen"? Czy "miasto" może istnieć bez "wieś"? Czy "przeszłość" może istnieć bez "przyszłość"? Czy cokolwiek może istnieć bez swojego przeciwieństwa? Życie to stan równowagi. Życie jest możliwe tylko pomiędzy "a" i "b". Chęć eliminacji "a" (albo "b") to życzenie śmierci. Bo prawda o ludzkiej naturze, naturze wszechświata i wszystkim innym jest taka, że a JEST TAKIE JAK b. Wszystko, wszystko, wszystko jest połączone. Ludzie są nieszczęśliwi, kiedy są samotni, bo samotność bez braku samotności jest niezgodna z Prawdą. Tak samo z wiedzą, rzeczywistością, pięknem, i wszystkim innym. Jesteśmy przechyleni w chuj na jedną burtę. Potrzebujemy ludzi, którzy nam pomogą wrócić do pionu. Potrzebujemy analogii. Potrzebujemy połączeń. Jeśli chodzi o Tu i Teraz, to myślę, że choćby takich: - słabość jest równa sile - smutek jest równy radości - podobieństwo jest równe różnicy - tłok jest równy samotności - przynależność jest równa odrębności - gniew jest równy strachowi - niedoskonałość jest równa doskonałości - niezrozumienie jest równe zrozumieniu - odpoczynek jest równy rozwojowi - kobieta jest równa mężczyźnie - cisza jest równa dźwiękowi I masy innych. Musimy się koniecznie wyzbyć jakiegokolwiek wartościowania pomiędzy nimi, jeśli chcemy odkryć, kim jesteśmy. Nie ma innej drogi. skomentuj (9) 2011-01-03 23:36:27 2011 Od czego by tu zacząć. a) pani doktor, której wierzę, bo na TEDzie(.com) mówiła, zrobiła badania terenowe i stwierdziła, że nie ma kultury w której nie istnieje pojęcie miłości, b) ludzie z ADHD są nieszczęśliwi, bo odstają od normy, c) korporacje są jak ludzie i odnoszą sukces wtedy, kiedy żyją w symbiozie z ludźmi, którzy dla nich pracują, d) kawałek notki na tego bloga, którą zacząłem pisać, ale nie skończyłem: "Życie jest zajebiste. Mgła z mózgu wyjebana. Tak jakby wziąć lupę i wreszcie to jebitne kółko zmniejszyć do rozmiaru jednego punktu. I przepalam, kurwa, przepalam. Ćwiczę po 3-4 godziny dziennie. Piszę muzę. Analizuję, czytam książki, mam plany. Przygotowuję kursy, jakich świat nie widział, i mnie wychwalają za to pod niebiosy, gloria in excelsis. I chłop odpowiedni też bardziej tera kwestią czasu niż niemożności. I się bardziej czuję, że przebierać mogię niczem w ulęgałkach, bo dlaczegóżby i nie przebierać.", e) podgrywałem sobie na pianinie co mi przyszło do mózgu, i przyszła mi do mózgu melodia z mojej pozytywki dziecięcej i się poryczałem. Synteza, proszę państwa. M wkroczył w fazę syntetyzowania tych tysięcy poprzecznych ścinków myśli, o których pisał, i je teraz gromadzi i zestawia ze sobą i łączy poprzez analogie i odnajduje struktury. Ludzie z ADHD mają tę cechę, że wiedzą mało o różnych rzeczach z dupy, za to tych rzeczy jest w chuj. No to proszę, bierzemy takie dwie rzeczy. Świat chłopców i świat dziewczynek i je jebut ze sobą. Fizyka i natura miłości. Miłość jako fizyczna własność obiektu, której moja pozytywka ma więcej niż pistolet, a obiekty pluszowe mają więcej niż obiekty metalowe, z grubsza. Pomysł z kosmosu, prawda? To zobaczmy jak z kosmosu. Biorę Wiki. Wyciągam wniosek, że miłość musiałaby być parametrem intensywnym i anizotropicznym, i że trzeba by go móc zmierzyć. Z angielskiej Wiki widzę też, że czasami trudno orzec, czy to ptak czy nosorożec, czy właściwość fizyczna, czy mentalna. Bo przeca pięciolatki teraz nawet ciągają koty Schroedingera za ogon i dłubią kwantami w strunach i wiedzą, że consciousness causes collapse. Może moja pozytywka jako obiekt fizyczny rezonuje ze mną jako obiektem fizycznym, i może to się da zmierzyć? Jeśliby odwrócić kota ogonem (klasycznego, nie kwantowego) i pomyśleć, że nie dlatego się krzyczy "Eureka!" i się wzrusza, że dobry pomysł, tylko, że dobre pomysły są po to, żeby doświadczyć tego euforycznego stanu - to może fakt, że płaczę przypominając sobie melodię mojej pozytywki oznacza, że za tym doświadczeniem kryje się jakiś dobry pomysł? Że skoro pomysły prawdziwe są piękne, to może pomysły piękne są prawdziwe? Pono Einstein tak wpadał na pomysły. Wyobrażał sobie idealny świat, krok po kroku, wyciągał z tego wnioski, i sprawdzał. Dla mnie toby było dość idealne, gdyby moja pozytywka miała duszę, i gdyby dzieci miały rację płacząc, kiedy im się misie psują - bo się robi mniej miłości na świecie. Dlaczego miłość musi należeć do jednego świata, a lepkość cieczy do innego? Czy nie z tego samego powodu, dla którego panie się bawią lalkami, a panowie - samochodzikami? Że fizykom (którzy tradycyjnie byli facetami) historycznie nie wolno było nigdy przyznawać, że uczucia są realne? Że świat "fizykalny" to odbicie osamotnienia mężczyzny wynikającej z braku przyznania miłości racji bytu? Myślę, że to już niedługo. Że ludzie powoli zaczynają kapować, że samemu się nie da. I w ogóle wszystkie systemy. HIV-a epidemia się kończy, korporacje zaczynają doceniać dobrobyt pracowników, a ludzie mniej się boją, że czegoś nie kontrolują. I pięknym pomysłem jest też, że wszystko zawsze zmienia się na lepsze (choć nie zawsze po prostej, bo by było nudno i przewidywalnie). Stąd wyciągam wniosek, że to prawda. I cieszy mnie to niesamowicie. Nowy Rok. No, Wy Rok. No wyrok (none of that). Szczęśliwego Nowego Roku. Jeszcze tak dobrego nie było jak ten będzie. skomentuj (3) 2010-11-23 17:30:07 Remanent Wszystko to, co bym tu miał pisać, to teraz wkładam w piosenki. Druga już w drodze. Ale nie zamykam interesu. Cmok. skomentuj (1) 2010-10-01 17:41:05 Co zrobić No i co ja poradzę, że akurat przy mojej uczelni kręcą Piratów z Karaibów 4, i że akurat z mojej uczelni da się wszystko podglądać przez siatkę tak, że oni nie widzą, i co ja poradzę że akurat Johnny Depp przejeżdżał na wozu, i że ja to akurat sfilmowałem? :D skomentuj (4) |
|